Kandydat Zjednoczonej Prawicy na prezydenta Łodzi Waldemar Buda przygotował i zaprezentował w sobotę zbiór zasad, które - według niego - powinny obowiązywać w debacie publicznej. To m.in. szacunek dla konkurenta politycznego, jego opinii, czy otwartość na nowe poglądy.

Buda podkreślał na konferencji prasowej, że obecnie dochodzi do sytuacji, "które nie licują z powagą debaty publicznej". "Nie mogę się zgodzić z takim prowadzeniem debaty publicznej i by tak dyskutować o sprawach łodzian. Uważam, że polityka to kulturalne zabieganie o dobro wspólne" - dodał. Poseł PiS złożył następnie swój podpis pod zbiorem zasad, które - jego zdaniem - powinny obowiązywać w debacie publicznej. Jak zaznaczył, obok podpisu pozostawił miejsce dla innych polityków, tak, by wszyscy mogli się do tych zasad zastosować.

Sformułowany przez Budę spis mówi m.in. o szanowaniu konkurenta politycznego i wykonywanej przez niego funkcji, używaniu zwrotów grzecznościowych, otwartości na nowe poglądy, szanowaniu opinii innych uczestników dyskusji oraz tych okoliczności życia prywatnego, których sam zainteresowany nie eksponuje. Uczestnik publicznej debaty nie powinien też – według kandydata Zjednoczonej Prawicy - używać wyrazów wulgarnych i uważanych za prześmiewcze, manipulować wypowiedziami innych, używać mowy nienawiści nacechowanej agresją; dozwolona jest krytyka czynów i pomysłów, ale nie osób. Poseł PiS wspomniał też, że ze strony przeciwników politycznych "wylewa się na niego fala hejtu", m.in. w internecie; nie chciał jednak podać konkretnych przykładów takich działań.

W ostatnią środę Buda, a także posłowie PiS: Małgorzata Janowska i Robert Telus złożyli wizytę w łódzkim magistracie, gdzie domagali się odpowiedzi na zaległe interpelacje poselskie. Dwa dni później prezydent Łodzi Hanna Zdanowska wystosowała do nich list, w którym napisała, że "odpowiedzi na interpelacje radnych musiały być udzielone w terminie określonym w regulaminie". Zarzuciła przy tym Budzie przekroczenie kompetencji, naruszenie prawa, związane z wyznaczeniem jej dwóch dni na udzielenie odpowiedzi zamiast ustawowych 14 oraz chęć zdobycia "rozgłosu medialnego pod pozorem wykonywania interwencji poselskiej". Zdanowska skierowała ponadto pismo w tej sprawie do marszałka Sejmu, przewodniczącego Państwowej Komisji Wyborczej oraz dziekana Okręgowej Rady Radców Prawnych w Łodzi (Buda jest z zawodu radcą prawnym).

Buda powiedział w sobotę dziennikarzom, że nie będzie odnosił się do "donosów". "Sam też nie będę składał donosów do innych urzędów. Mnie interesują sprawy łodzian i kulturalna debata. Nie będę się skarżył do różnych instytucji, będę dyskutował o łódzkich sprawach. Oczekuję, że odpowiedzi będą udzielane w terminie i mam nadzieję, że moje działanie do tego doprowadziło" - dodał. Na miejscu konferencji przed siedzibą PiS pojawili się też radny Bartosz Domaszewicz (PO) oraz przewodniczący łódzkiej Nowoczesnej Marcin Gołaszewski, którzy "na gorąco" odnieśli się do słów posła. Samorządowiec Platformy zaproponował, by Buda "pouczanie o zasadach debaty" zaczął od własnej formacji; wytknął mu również brak szacunku do mieszkańców, którzy wybrali go do pracy w parlamencie. Zdaniem Domaszewicza Buda "wagarował" podczas środowych obrad Sejmu, zamiast pytać tam o łódzkie sprawy. "Jeżeli słyszymy o mowie nienawiści i języku pogardy to właśnie ze strony PiS. (…) Oczekujemy też, że pan poseł – także jako prawnik - będzie szanował własność intelektualną, bo Nowoczesna kilka tygodni temu przestawiła swój program dla Łodzi, a kilka dni temu usłyszeliśmy, że pan poseł skopiował z niego projekt karty łódzkiej" - dodał Gołaszewski.(PAP)