Na zanieczyszczenie powietrza największy wpływ mają nie spaliny samochodowe ani emisja pyłów z elektrowni, ale domowe piece, w których pali się plastikowymi butelkami lub starymi ubraniami. Strażnicy miejscy ze Zgierza mają tej zimy znacznie więcej pracy niż zwykle, bo mieszkańcy już zaczęli spalać pozostałe po zimie śmieci na terenie swoich posesji.

Tworzywa sztuczne, wykładziny PCV i meble. Takie śmieci powinny trafiać na wysypiska, a są spalane na podwórkach. O interwencje strażników miejskich proszą zazwyczaj sąsiedzi zaniepokojeni gęstym, gryzącym dymem z pobliskich podwórek.

Wyjaśnienia właścicieli posesji nie są brane pod uwagę. - Nie ma tu żadnego wytłumaczenia dlatego, że odpady wielkogabarytowe odbierane są na terenie Zgierza za darmo, a jeżeli nie jest to w ramach harmonogramu, można to wywieźć na PSZOK, tak samo zostaną one przyjęte - mówi Dariusz Bereżewski ze zgierskiej Straży Miejskiej.

Funkcjonariusze straży miejskiej kontrolują też domowe paleniska. Jeżeli podejrzewają, że spalane są w nich śmieci pobierają próbki. Te są później wysyłane do analizy. Za spalanie śmieci grozi kara grzywny do 500 złotych. Odmowa przyjęcia mandatu skutkuje skierowaniem sprawy do sądu, który z reguły znacznie podwyższa karę.

(ŁWD - A. Śmiechowska)