Robiąc porządki w szafie często zastanawiamy się gdzie oddać używaną odzież lub tekstylia. Możliwości jest wiele: magazyny Caritas i PCK, schroniska dla bezdomnych czy specjalne pojemniki na osiedlach. Ale trzeba uważać, bo jeżeli wrzucimy ubranie do pojemnika prawdopodobnie trafi ono na sprzedaż lub do firmy która przerobi je na np zmywaki kuchenne.

Przepełniony pojemnik na odzież używaną w miejscowości Dalików - taką informację otrzymaliśmy od jednego z naszych widzów. Jak się okazuje takich przypadków jest więcej. Kontener, z którego dosłownie wysypują się używane tekstylia stoi też na przykład na Retkinii w Łodzi. Taką sytuacje powinniśmy zgłosić na numer telefonu, który jest naklejony na pojemniku.

Co ważne - ubrania, pościel czy koce, które wrzucimy do takiego pojemnika nie są bezpośrednio przekazywane do osób potrzebujących, ale sprzedawane. Miesięcznie to nawet 15 tysięcy złotych. Ale warto zwrócić uwagę na to, jaki jest to kontener. Jeżeli ubrania wrzucimy do pojemnika z logiem PCK, wówczas dochód z ich sprzedaży zasili budżet tej organizacji. Jeżeli oddamy je do zielonych pojemników to pieniądze ze sprzedaży ubrań trafią do fundacji Dajemy Dzieciom Siłę. Nie powinniśmy natomiast wrzucać odzieży do pojemników, które nie mają żadnego loga, czy naklejek. Jeżeli się na to zdecydujemy musimy wiedzieć, że zasilamy w ten sposób kasę prywatnych firm, które na przykład przerabiają nasze ubrania na zmywaki kuchenne. Żeby mieć pewność, że to, co oddajemy trafi bezpośrednio do potrzebujących trzeba to samemu zawieźć na przykład schroniska dla bezdomnych czy magazynów: Caritas przy Wólczańskiej w Łodzi lub PCK przy Piotrkowskiej.

Towarzystwo Pomocy im. św. Brata Alberta potrzebuje odzieży i butów przede wszystkim dla mężczyzn. Natomiast Magazyny Caritas i PCK przyjmują ubrania zarówno dla dzieci jak i dla dorosłych. Ważne, by tekstylia były czyste i niezniszczone. Co istotne trzeba uważać na oszustów, którzy prowadzą zbiórki na terenie osiedli. Często wywieszają oni informacje o zbiórkach na osiedlach. Rzeczy które oddamy takim osobom w większości przypadków trafią na sprzedaż do prywatnych firm.

(ŁWD - M. Aleksandrzak-Grabska)