Perseidy – bo o nich mowa, najlepiej oglądać z dala od miasta i blasku latarni ulicznych.

Zbliża się moment w którym ziemia wejdzie w pas meteoroidów. Dzięki temu w dniach 11-13 sierpnia szykuje się na łódzkim niebie prawdziwie kosmiczne widowisko.

Wszystko przez to, że Ziemia wpada w okruchy pozostawione przez kometę na orbicie.

- Za Perseidy odpowiada tor resztek kometarnych. Aktywność roju trwa około miesiąca. Przez to w okolicach maksimum przypadającego w tym roku na noc z 12 na 13 sierpnia widowisko robi się bardziej spektakularne – mówi dr Tomasz Banyś z Planetarium EC1. – Prognozuje się ok. 100 meteorów na godzinę.

Powtarzalność tego zjawiska spowodowana jest tym, że odpowiadająca za nie kometa krąży po naszym układzie słonecznym i raz na 133 lata znajduje się w pobliżu wewnętrznego Układu Słonecznego. Za każdym razem, kiedy tam się pojawia, promieniowanie słoneczne powoduje, że zaczyna stopniowo rozpadać się, odparowywać i w efekcie pozostawia resztki na orbicie.

- Ziemia co roku przechodzi przez pas śmieci pozostawionych przez kometę. To właśnie wtedy grawitacja ściąga do naszej atmosfery te okruchy– dodaje dr Tomasz Banyś.

Najlepiej Perseidy można zobaczyć z dala od miasta w miejscu pozbawionym światła. Dobrze jest ciepło się ubrać i mieć ze sobą latarkę świecącą czerwonym światłem. To zabezpieczy nas przed utratą adaptacji oczu do ciemności. Warto też nie skupiać się jedynie na jednym fragmencie nieba lecz patrzeć na nie całościowo – to zwiększa szansę na dostrzeżenie na niebie meteorów.

Pamiętajmy również, że pogoda ma znaczenie. W pochmurne, deszczowe czy zamglone dni ciężko jest zobaczyć zjawiska na niebie.

W Łodzi widowisko można zobaczyć dzięki Centrum Nauki i Techniki EC1 w Parku Źródliska I. Czwartą „Noc pod spadającymi gwiazdami” będzie można zobaczyć już 11 sierpnia przy kawiarni „Tubajka”.