Państwo Poreda od lat 80-tych wspólnie z sąsiadami byli właścicielami przyłącza wodnego, z którego na co dzień korzystali. Kiedy kilka lat temu sąsiedzi wymówili służebność związaną z użytkowaniem przyłącza Zakład Wodociągów i Kanalizacji w Łodzi rozwiązał umowę na dostarczanie wody. Sprawą zainteresował się poseł PiS Waldemar Buda.

Od trzech lat rodzina we własnym zakresie zaopatruje się w wodę pitną. Codziennie kupują kilka 5-litrowych butelek. Państwo Poreda twierdzą , że korespondowali w tej sprawie ze ZWiK-iem oraz władzami miasta i  nie otrzymali żadnego wsparcia.
Ze swoim problemem udali się na dyżur poselski do Waldemara Budy. Ten nie pozostał obojętny. We własnym zakresie zakupił zbiornik wody pitnej i zobowiązał się dostarczać wodę, do momentu kiedy problem nie zniknie.

- Uważam, że małym nakładem sił i kosztów, przy odrobinie chęci można było już dawno rozwiązać tę sprawę. Urząd Miasta, czy ZWiK mogliby w tej sytuacji przyjść z pomocą, zaproponować jakieś rozwiązanie. Nie zgadzam się na to by urzędnicy miejscy w takiej sytuacji nie pomogli – mówi poseł PiS Waldemar Buda.

W urzędzie miasta nie chciano sprawy komentować i odesłano nas do Moniki Malinowskiej-Olszowy, radnej Platformy Obywatelskiej.

- W tej chwili toczy się spór sądowy z powództwa cywilnego, pomiędzy zwaśnionymi sąsiadami i tak naprawdę z jakimikolwiek decyzjami powinno się poczekać na wyrok sądu. Urząd Miasta w Łodzi nie może być stroną w sporze. Poza tym w mieście jest dużo innych rodzin w potrzebie. Nie może być tak, że jednym pomagamy i miasto z podatków płaci za budowę przyłącza, lub za obsługę beczkowozu, a inni pozostają bez pomocy – stwierdza radna Monika Malinowska-Olszowy. - Uważam, że poseł Waldemar Buda na siłę szuka tematu zastępczego. W okręgu, o którym mówimy działa pięciu radnych. Do żadnego z nich rodzina nie przyszła po pomoc. Nie wpłynęły też do ZWiK-u żadne podania czy wnioski w tej  sprawie.