O współpracy między Łodzią a Warszawą i zbliżających się wyborach samorządowych mówił dziś wiceminister sprawiedliwości i kandydat na prezydenta stolicy - Patryk Jaki. Polityk przyjechał do Łodzi, gdzie spotkał się z posłem Waldemarem Budą, któremu udzielił poparcia w nadchodzących wyborach na prezydenta Łodzi.

Obaj politycy zadeklarowali, że jeśli wygrają wybory, będą chcieli współpracować tak, by powstał "duopolis" Warszawy i Łodzi. W ocenie kandydatów PiS na prezydentów Łodzi i Warszawy jednym z zagadnień jakie powinno przyczynić się do wzajemnej współpracy dwóch miast jest planowana budowa Centralnego Portu Komunikacyjnego.

- To, co w opinii Platformy Obywatelskiej jest zagrożeniem dla naszego miasta, w mojej ocenie jest olbrzymią szansą zarówno dla Łodzi i Warszawy. Trzeba więc jak najszybciej połączyć siły i zbudować odpowiednią strategię, aby to wykorzystać – mówi poseł Waldemar Buda, kandydat Zjednoczonej Prawicy na prezydenta Łodzi.

- Jeżeli chodzi o rozwój gospodarczy, to Centralny Port Komunikacyjny przyczyni się do tego, że miastom nie tylko uda się rozwinąć odpowiedni transport i infrastrukturę, ale także zdobyć dodatkowych kontrahentów – dodaje Patryk Jaki, kandydat na prezydenta Warszawy.

Podczas sobotniego spotkania z dziennikarzami wiceminister podkreślał, że Waldemar Buda należy do jednych z najbardziej pracowitych posłów, najlepiej wykształconych. Ma też - choć jest młody - duże doświadczenie i energię. Wiceszef resortu sprawiedliwości jest przekonany, że Waldemar Buda będzie świetnym prezydentem miasta.

Kandydat na prezydenta Łodzi podziękował Patrykowi Jakiemu za poparcie. Zwrócił uwagę, że obaj współpracują w parlamencie podczas prac komisji sprawiedliwości i praw człowieka i wspólnie przeprowadzili już przez Sejm wiele ustaw, jak choćby tę, która dotyczy zakazu zabierania rodzicom dzieci z powodu biedy.

Podczas sobotniej konferencji Waldemar Buda i Patryk Jaki odnieśli się także do faktu powstania w Łodzi koalicji wyborczej PO, Nowoczesnej, SLD, PSL i KOD, która ma podczas jesiennych wyborów samorządowych poprzeć kandydaturę obecnej prezydent miasta Hanny Zdanowskiej (PO). Zdaniem polityków Zjednoczonej Prawicy taka decyzja to dowód na "ogromną pychę" tych partii, która pokazuje, że chcą oni bronić starego układu. Dlatego właśnie - jak mówili - potrzebna jest pozytywna zmiana w mieście. Przyznali, że przypomina im to "syndrom Komorowskiego".

- Przed wyborami prezydenckimi w 2015 roku Bronisław Komorowski, który widząc, że ma w sondażach 70 proc. poparcia uznał, iż nie potrzebne mu są żadne wybory, że ma już zwycięstwo i "podzielił skórę na niedźwiedziu". Jak to się skończyło wszyscy widzieli - podsumowali swoją wypowiedź politycy PiS.