Przed Sądem Okręgowym w Łodzi rozpoczął się we wtorek proces 65-letniego mężczyzny, oskarżonego o usiłowania zabójstwa córki. Grozi mu kara nawet dożywotniego więzienia.

Do zdarzenia doszło w czerwcu ub. roku. W jednym z mieszkań w budynku przy ulicy Okólnej w Łodzi wybuchł pożar. Jak się okazało, był on konsekwencją podpalenia, którego dokonał 65-latek. W mieszkaniu objętym pożarem zamieszkiwała jego żona i jego obecnie 39-letnia córka. Natomiast mężczyzna był bezdomny i w ostatnim okresie przebywał w noclegowni.

Krytycznego dnia, w czasie gdy starsza z kobiet była na spacerze z psem, mężczyzna zadzwonił do drzwi mieszkania. Kiedy jego córka otworzyła drzwi, zobaczyła, że jej ojciec trzyma ręce z tyłu, za plecami. Następnie szybkim ruchem wyciągnął je przed siebie i chlusnął w stronę kobiety cieczą znajdującą się w trzymanym słoiku. Doszło do oblania odzieży i twarzy kobiety. Część z substancji trafiła także na podłogę i drzwi. Pokrzywdzona zaczęła zamykać drzwi i wówczas zobaczyła, że napastnik trzyma w rękach zapalniczkę, którą podpala wylaną na drzwi i podłogę ciecz. Ogień momentalnie poparzył stopy kobiety. Niebawem rozprzestrzenił się także na ściany.

Kobieta chciała uciec przez okno w pokoju. Gdy tam pobiegła, zobaczyła stojącego w odległości 2-3 metrów ojca, który w dalszym ciągu trzymał w ręku słoik z resztką żółtej cieczy. Kiedy otworzyła okno, podejrzany ponownie wylał na nią płyn ze słoika, krzycząc jednocześnie, że "ma za swoje". Ponownie chciał ją podpalić trzymaną w ręku zapalniczką, zdążyła jednak zamknąć okno.

Następnie, zaczęła wzywać pomocy, co spowodowało, że podejrzany uciekł. Pożar ugaszono. Następnego dnia 65-latek został zatrzymany. Był nietrzeźwy - stężenie alkoholu w jego organizmie określono na 1,5 promila.

W czasie przesłuchania potwierdził, że oblał substancją łatwopalną córkę. Twierdzi jednak, że rzekomo nie chciał jej zrobić krzywdy.

Mężczyzna odbywał już karę pozbawienia wolności za znęcanie się nad rodziną. We wtorek sąd wyłączył w części jawność procesu. Przesłuchana została część świadków. Inni wyznaczeni na wtorkowy termin nie stawili się w sądzie. Rozprawa został odroczona do 6 sierpnia.