Studenci mieszkający w akademikach Uniwersytetu Łódzkiego skarżą się na zakłócaną ciszę nocną i wszechobecny bałagan. Zakrapiane imprezy do białego rana, muzyka dudniąca z głośników, bałagan i śmieci pozostawione na trawnikach to dzieło mieszkańców, ale także ich gości spoza terenu kampusu.

Studenci skarżą się, że nie są w stanie odpocząć, uczyć się ani nawet spać. Najgorsza jest głośna muzyka dochodząca z terenu przed akademikiem, śpiewy i krzyki. Problemem są także pozostawione przez studentów puste butelki i puszki po alkoholu, śmieci porzucone po zakończeniu grillowania. Administracja budynku nie nadąża ze sprzątaniem po studenckich balangach.

- Imprezy przed akademikiem to istny dramat. Większość dnia spędzam poza pokojem i po powrocie chciałabym się zrelaksować, pouczyć,  jednak przeszkadza w tym muzyka, głośne śpiewy i przekrzykujący się ludzie - skarży się Paulina Nieroda, studentka 4 roku biologii mieszkająca na osiedlu akademickim. - Rozumiem relaks przy grillu i niegłośnej muzyczce do godzin wieczornych, ale to co się ostatnio dzieje przechodzi ludzkie pojęcie. Imprezy trwają średnio do 4-5 rano. Wychodząc na zajęcia aż szkoda mi patrzeć na panów, którzy muszą sprzątać po studentach, bo ciężko było po imprezie przejść się parę kroków do śmietnika.

Wielu innych studentów zamieszkałych w akademikach Uniwersytetu Łódzkiego na Lumumbowie podziela zdanie Pauliny. Dowodem, na to są skargi wpływające do administracji domów studenckich.

- Zażalenia dotyczą przede wszystkim zakłócania ciszy nocnej. Pochodzą one zarówno od mieszkańców akademika, jak i mieszkańców okolicznych bloków – mówi Katarzyna Lis-Piwowarska, kierownik X Domu Studenta Uniwersytetu Łódzkiego. – W większości przypadków wystarcza ustne upomnienie nieobytych studentów, jednak zdarzały się sytuacje, kiedy musiałam napisać naganę umieszczaną w dokumentach. W ekstremalnych przypadkach można wystosować do rektora wniosek o pozbawienie miejsca w akademiku. Rozwiązaniem jest też monitoring, ponieważ w miejscach gdzie instalujemy kamery przypadków zakłócania spokoju jest mniej.

Problemem są też hałaśliwi goście pobliskich lokali, które nie znajdują się na terenie osiedla akademickiego. Nie muszą oni bowiem przestrzegać jego regulaminu, nie grożą im także żadne konsekwencje ze strony uniwersytetu. - Jedynym sposobem na poradzenie sobie z tym problemem jest zgłaszanie zakłócania ciszy nocnej na policję. Być może częste interwencje patroli policyjnych skutecznie uspokoją gości lokali – mówi z nadzieją kierownik akademika.