Ponad 2200 interwencji, około 120 uszkodzonych budynków, ponad 2 tysiące powalonych drzew to pierwszy bilans Państwowej Straży Pożarnej po burzy, która przeszła wczoraj rano nad województwem łódzkim. Strażacy i inne służby usuwają szkody wyrządzone przez ulewne deszcze i silny wiatr, zgłoszeń wciąż przybywa. Niektórzy mieszkańcy województwa od wczorajszego poranka nie mają prądu. Największe szkody burza wyrządziła w powiatach zgierskim, pabianickim i w Łodzi. Na szczęście nie ma ofiar śmiertelnych.

W czwartek rano z powodu awarii linii energetycznych i stacji zasilania prądu pozbawionych było ponad 135 tys. odbiorców. Połamanych zostało ok. 150 słupów energetycznych. Jak mówił na czwartkowym spotkaniu z dziennikarzami dyrektor oddziału Łódź PGE Dystrybucja Zbigniew Fałka, jeśli pogoda pozwoli to wszystkie awarie powinny być usunięte w piątek.

Nawałnica, która przeszła przez region łódzki uszkodziła kilkadziesiąt budynków mieszkalnych i gospodarczych. Zalane były drogi i ulice, powalone drzewa tarasowały przejazdy. W całym województwie strażacy interweniowali prawie 2 tys. razy. Najwięcej zdarzeń odnotowano w Łodzi, w powiecie zgierskim i pabianickim.

W Łodzi największe szkody powstały w zachodniej i północnej części miasta - na osiedlach Retkinia, Teofilów, Radogoszcz, Julianów, Doły. Z powodu przewróconych na torowiska i linie trakcyjne drzew i konarów, nastąpiło zatrzymanie ruchu tramwajów i autobusów na wielu liniach. Na jednej z ulic złamany konar uderzył mężczyznę, którego przewieziono do szpitala.

Z powodu braku prądu i powalonych drzew nieczynne było łódzkie ZOO oraz Ogród Botaniczny. Lubiane przez łodzian miejsce spacerów - las Łagiewnicki do odwołania jest nieprzejezdny. Obecnie porządkowane są tam drogi publiczne, a następnie będą porządkowane wewnętrzne.

Meteorolodzy prognozują, że w piątek w regionie łódzkim w dzień będzie zachmurzenie umiarkowane i duże. Przewidują też przelotne opady deszczu i burze, lokalnie z gradem. W czasie burz porywy wiatru mogą dochodzić do 70 km na godz. (PAP)