Śledczy przesłuchali dziś dwóch sprawców napadu na pracowników baru orientalnego na Bałutach w Łodzi. Wnioskują o ich areszt. Na wolności wciąż są dwaj pozostali napastnicy. W wielkanocny poniedziałek pijani mężczyźni zaatakowali pracowników baru i zdemolowali lokal. Początek zajścia widział policjant, także klient baru. Menager poprosił go o pomoc. Policjant dał mu numer do dzielnicowego i wyszedł.

Agresywne zachowanie klientów baru na łódzkich Bałutach zarejestrowały kamery z monitoringu. Czterech mężczyzn - chwiejnym krokiem weszło do lokalu i już na wejściu zainteresowali się jednym z pracowników baru - obywatelem Bangladeszu.
Awanturę przewidział manager lokalu. Widząc, że w barze przebywa funkcjonariusz policji poprosił go by natychmiast zainterweniował.
Komenda Miejska Policji przeprowadza postępowanie wyjaśniające obecność funkcjonariusza w barze.
Po wyjściu policjanta z lokalu agresywni klienci opluli obywatela Bangladeszu. Ten w odwecie próbował polać napastników sosem. Wtedy w ruch poszły krzesła, którymi chuligani uszkodzili jeden z opiekaczy. Pod adresem pracowników padły też rasistowskie wyzwiska.
Policjanci wezwani przez managera lokalu zjawili się na miejscy zdarzenia i w ciągu godziny udało im się zatrzymać dwóch z czterech sprawców- mężczyzn w wieku 34 i 39 lat. Obaj byli pijani.
Sprawa trafiła do prokuratury. Mężczyźni odpowiedzą za zniszczenie mienia oraz znieważenie na tle narodowościowym. Na wolności wciąż przebywa dwóch sprawców. Grozi im kara do pięciu lat więzienia.

ŁWD - K.Matczak